Spotkanie Towarzystwa Oświatowego Ziemi Dzierżoniowskiej i Dyskusyjnego Klubu Książki

 

Spotkanie Towarzystwa Oświatowego Ziemi Dzierżoniowskiej i Dyskusyjnego Klubu Książki
Monday, 09-11-2015, 13:38

Podczas spotkania Towarzystwa Oświatowego Ziemi Dzierżoniowskiej i Dyskusyjnego Klubu Książki, które odbyło się w bibliotece 5 listopada, wykład pt. Psy szczekają, karawana idzie… a my się śmiejemy wygłosiła Jolanta Maniecka.

Śmiech jest w naszym życiu czymś naturalnym. Zdajemy sobie sprawę z tego, że „śmiech to zdrowie”, a jednak śmiejemy się raczej niewiele, zapominając o jego zbawiennych skutkach. Historia śmiechu była interesująca, bo najpierw był zakazany – w odległych czasach wczesnego średniowiecza, kiedy kojarzono go przede wszystkim ze sferą profanum i utożsamiano z tymi częściami ludzkiego ciała, które pozostają „w pogardzie” (brzuch, genitalia). Później, w okresie renesansu, został nobilitowany, podniesiony do ważnej w ludzkim życiu wartości – różnił wszak ludzi od zwierząt najbardziej, a poza tym był potwierdzeniem równości między ludźmi, bo przecież śmiali się nie tylko bogaci, ale i biedni (oni też swój rozum mieli).  Śmiech pozwalał naprawiać świat, pokazując go w krzywym zwierciadle (oświecenie) czy piętnując jego wady (Młoda Polska). Śmiech był nośnikiem wolności i niezależności, wprowadzał nowe (awangardowa twórczość z początku XX wieku). W pewnym momencie stał się tak ważny, że nastawiono się na produkcję śmiech prowokującą – kinematografia z burleskami, komediami (nie zawsze najniższych lotów). Śmiech był narzędziem prowokacji np. w kawiarni „Pod Picadorem”, był obroną przed systemem totalitarnym, bo wprowadzał inne wartości („Kabaret Starszych Panów”, „Kabaret Olgi Lipińskiej”). Śmiech ma się dobrze, bo ludzie zawsze tęsknili za rozrywką. A poza tym humor bywa doskonałym narzędziem wolności. Jeśli nie ucieka od rzeczywistości jest w stanie przezwyciężyć tragiczny los, górować nad nim, dając człowiekowi oparcie.